czwartek, 12 października 2017

Kocham narty, uwagi


Ważne - Podstawy jazdy na nartach

1. Sylwetka (pozycja) - im szybciej tym niżej.

                Pamiętaj – cały czas masz mieć pełną kontrolę nad nartami; jak to zrobić?

Nogi ugięte w kolanach, tak aby piszczele cały czas były oparte na językach butów. Mięśnie w miarę możliwości rozluźnione, nie napięte. Cała sylwetka pochylona nieco do przodu. Do Pań - tyłeczek choćby najpiękniejszy nie musi, nie powinien, być wypięty, nie o to tu chodzi. Jedziesz szybciej pochyl się mocniej do przodu i ugnij kolana. Tak, - wielu narciarzy powie, że „obecnie” należy równomiernie obciążać nartę (środek ciężkości na środku) ok mają racje o ile jeździmy po pięknie przygotowanej trasie  na niezbyt dużym nachyleniu stoku i chcemy jeździć na krawędziach (karvingowo). W przypadku trudnych warunków obciążenie przodu nart pozwoli na pełną nad nimi kontrolę. Ma to wejść w nawyk, dopiero potem możesz odpowiednio balansować ciałem, dzięki temu nawykowi w każdym przypadku szybko odzyskasz kontrolę nad nartami.
Dla wyobraźni – stoisz na nartach nie opierasz się na przedniej części buta? W takim przypadku musisz mieć cały czas napięte mięśnie  (but naturalnie jest „wygięty” do przodu), punkt styku nogi z nartą to jedynie podeszwa stopy. Stoisz a nogi opierasz na tylnej części buta? Najgorsze z możliwych, tracisz zupełnie kontrolę, przody nart nie przylegają do śniegu, często „myszkują” łatwo je wtedy skrzyżować. Im bardziej stromo tym mocniej pochylaj się do przodu, opieraj piszczele na językach. Kiedy już wejdzie Ci to w nawyk, możesz zacząć balansować ciałem w zależności od warunków i techniki jazdy. Balansując pamiętaj tułów w zasadzie nie powinien zmieniać "pozycji" balansujesz, biodrami, kolanami. 

Przypomnę, że umiejętność jazdy na nartach to możliwość zjechania z każdej góry w każdych warunkach. Niestety wielu o tym zapomina, a właściwie to im się nie chce doskonalić technik jazdy. No i wystarczy, że spadnie trochę świeżego śniegu albo utworzą się muldy i po frajdzie z jazdy, słychać jedynie narzekania o złej jakości przygotowania stoków. Byłem w różnych miejscach i nigdzie podczas opadów nie są w stanie przygotować idealnie tras na bieżąco, dlatego warto poświęcić chwilę na nauczenie się tego nawyku.

   2.  Narta narcie nierówna mają różny promień skrętu i różną twardość

                Pamiętaj –  jeśli potrafisz jeździć jedynie techniką karvingową na stromym stoku będzie łatwiej zwalniać na nartach o małym promieniu skrętu, zwalniasz robiąc „ciaśniejsze” zakręty.

                Pamiętaj – na lodzie lepiej trzymają narty krótkie i twarde, tak- tak krótkie, nie wierzysz – sama/sam się przekonaj. Wypożycz nartę trafiając na takie warunki a przyznasz mi rację. Długą nartę na lodzie potrafią idealnie prowadzić jedynie zawodnicy i to nie zawsze. No i zwykle narta jest wykonywana na zamówienie, pracuje razem z zawodnikiem. My, amatorzy (nawet Ci z zacięciem sportowym) jeździmy na nartach „uniwersalnych” nawet kiedy masz trzy pary nart to i tak będzie ich za mało. Moim zdaniem 98% jeżdżącym w zupełności wystarczy jedna para nart, w zależności od umiejętności i zamiłowań do określonego stylu jazdy.

                Pamiętaj – to Ty sterujesz nartą a nie ona Tobą, jeśli zmieniłeś nartę i coś Ci nie idzie? Zwykle przyczyną jest słaba technika lub źle dobrana narta. Pisałem wcześniej, że przy doborze nart warto „przymierzyć” się do niej wypożyczając ją na kilka godzin.

3.  Z mojego doświadczenia wiem, że warto nauczyć się jazdy pługiem, obecnie są szkoły które pomijają tą umiejętność a szkoda, bo nie raz się przydaje; kiedy musimy zwolnić, przejechać w bardzo wąskich „przejściach”, itp. .   No i podczas nauki innych technik można szybko się zaasekurować. 

Uwaga nie panujesz perfekcyjnie nad nartami nie wolno Ci pędzić,  zrobisz sobie krzywdę i innym. Moim zdaniem pędzić na nartach pozwolić można sobie, jedynie wtedy, kiedy masz „pusty” stok ewentualnie uczestniczysz w zawodach. Czy Ci się to podoba czy nie na stoku są dzieci, i wielu początkujących narciarzy, nie jesteś jedyny, to Ty odpowiadasz za swoje czyny. W tej chwili najczęściej dochodzi do wypadków przez pseudo świetnych narciarzy, którzy najeżdżają na innych, - och przepraszam, nie wystarczy. 


W następnym „odcinku” postaram opisać się kilka ćwiczeń doskonalących daną technikę jazdy. Często niewielkie uwagi potrafią zdziałać „cuda”.

piątek, 15 września 2017



Trening właściwy? Przypominam, że mam pisać o rekreacji a nie o treningu sportowym. Na temat profesjonalnego jest wiele dobrych opracowań. Chcę pisać o rekreacji o „ruszaniu się dla przyjemności i zdrowia. Zaproponuję wam ćwiczenia, które nie są bardzo uciążliwe, pozwolą uzyskać płaski brzusio i ogólnie poprawić sylwetkę. Choć tu przypomnę, że najpierw warto zastanowić się co bym w swoim ukochanym ciałku chciał, chciała zmienić. Gdybyś potrzebował pomocy to jestem do dyspozycji. Kolejność nie jest zupełnie przypadkowa, choć ćwiczenia, które nie sprawiają Ci specjalnie frajdy staraj się ustawić gdzieś w środku treningu. Przerwy miedzy seriami - krótkie, minimalne do wyrównania oddechu. Przerwy między poszczególnymi ćwiczeniami - do wyrównania tętna (poniżej 100). 
Zaczynamy.
1. Ćwiczenia na mięśnie brzucha,        


        a) leżenie na plecach dłonie skrzyżowane na klatce piersiowej, skłony w przód, do pozycji półsiedzącej (część lędźwiowa pleców powinna cały czas przylegać do podłoża).  każdą serię ćwiczymy do zmęczenia mięśni, na początek proponuję dwie serie, po około miesiącu ćwiczeń - trzy.



       

        
b)  leżenie na plecach, podciągamy kolana do klatki piersiowej, wracamy do pozycji leżącej, jednak tak żeby nie dotykać piętami podłoża (część lędźwiowa pleców powinna cały czas przylegać do podłoża). Ilość serii i powtórzeń – tak jak poprzednio.
2.   Ćwiczenia na nogi (najskuteczniejsze jeśli chcesz „wyrzeźbić” nogi),


a)  Półprzysiady - chwyć w obie ręce gumę włóż ją pod stopy i rób półprzysiady około 24 powtórzeń, moc gum tak dobieraj abyś podczas ostatnich poczuł, że "masz mięśnie", moja koleżanka określiła to kiedyś miej więcej tak „czuję jak żyletki tną mi mięśnie" (pozdrawiam Jonetkę). Proponuję najpierw dwie serie potem trzy. Gumy rehabilitacyjne, są niedrogie i wygodne w użyciu. 



b)  Przysiady w wykroku – na początek podpieraj się przy pomocy kija (krzesła) – stojąc wystaw do przodu jedną nogę tak żeby między udem a podudziem uzyskać (miej-więcej)kąt prosty, tułów wyprostowany, rób przysiady. Mamy wiele możliwości modyfikacji tego ćwiczenia. Powiększając wykrok, obciążając bardziej przednią czy tylną nogę, wystawiając nogę w „rozkrok” itp. Masz za łatwo? utrudniaj sobie "życie" wystawiając, rozstawiając itp. stopy, nadal za łatwo? podłóż pod stopy kij, stań na niego w wykroku, połóż pod niego gumę i chwyć ją w dłonie (oczywiście ciężarki będą równie skuteczne). Podobnie jak wyżej, najpierw dwie serie, potem trzy. Chcesz "wyrzeźbić" łydkę? w ostatniej fazie wyprostu podnoś pietę jak najwyżej do góry.

c) odwodzenie nogi w tył- pozycja stojąca, gumą obwiąż nogi powyżej kolan ( nie obciążasz stawów kolanowych) energicznie wyrzucasz nogę w tył i powoli wracasz do pozycji stojącej jest to świetne ćwiczenie na mięśnie pośladków. Jego odmiany, pozycja leżąca, klęcząc w podporze przodem itp. Możesz opierać się o kij lub np. krzesło. 
3. Ćwiczenia mięśni ramion

a) w klęku podnoszenie i opuszczanie ramion bokiem w górę i dół. Obciążenie to guma w dłoniach i pod kolanami (piszczelami)   ilość powtórzeń około 20-24

4.  ćwiczenia na wzmocnienie mięśni utrzymujących ciałko w „prawidłowej” pozycji (utrzymujących kręgosłup) i poprawiających ogólny wygląd sylwetki 

a) „Deska”, Podpór na przedramionach przodem. Utrzymujemy się w takiej pozycji co najmniej 1 min (oczywiście na początek tyle ile damy radę). Ćwiczenie powtarzamy jeszcze raz, modyfikacje to; unoszenie nogi, podpór bokiem, przenoszenie ciała do przodu i do tyłu i itp.







b) „Pompki” Podpór przodem uginamy ramiona, aż dotkniemy podłoża klatką piersiową, na początek dla ułatwienia możemy wykonywać ćwiczenie z pozycji podpór przodem opierając się na kolanach a nie stopach.  Ilość powtórzeń? Aż do zmęczenia, ramiona; prostujemy szybciej, uginamy wolniej.








c) Ćwiczenia izometryczne, napinanie mięśni przez kilka sekund i kilka przerwy (mniej więcej 7sek napięte i co najmniej tyle odpoczynek). Jakie mięśnie? -wszystkie te na których nam „zależy” Pamiętaj; nie ćwiczysz bezdechu! Oddychaj swobodnie!
Uwagi; , mięśnie napinaj najmocniej jak potrafisz, wyobrażaj sobie jak mięsień „pracuje”. 
Są co najmniej dwie szkoły, pierwsza to napinanie mięśni statycznie, ja preferuję tą drugą z napinaniem mięśni i ich ruchem. Przykład; napinasz mięśnie dwugłowe ramienia i w napięciu powoli prostujesz i uginasz przedramię jednak nie w całym zakresie a jedynie w tym w którym najlepiej czujesz napięty mięsień). Na ćwiczenia izometryczne poświęć kilka minut. Choć jak Ci przypadną do gustu możesz potraktować je jako trening zasadniczy i poprzestać jedynie na nich. Ćwiczyć możesz; stojąc, siedząc, leżąc itp. 

Są to jedynie propozycje, jak pisałem wcześniej najważniejsze jest żeby robić cokolwiek. Szukać takich form aktywności która najbardziej przypadnie nam do gustu, tylko tak mamy szansę, że po miesiącu nie zniechęcimy się, nie będziemy traktowali ćwiczeń jak torturę. 





piątek, 7 lipca 2017

Ładna Sylwetka




Co to znaczy?

a) mężczyzna: wysoki - niski, chudy – gruby, zbudowany z wyraźnie wyrysowanymi mięśniami, a może jedynie szczupły bez brzuszka itd., itp.

b) kobieta: Wysoka – niska, chuda-gruba, szerokie biodra-wąskie biodra, duży biust, mały biust itd., itp.

Statystycznie możemy określić kanon piękna ale na szczęście dla każdego z nas piękne jest to „co nam się podoba”.

Zanim zaczniesz pracować nad „ładną” sylwetką zastanów się co chcesz osiągnąć; czy jedynie schudnąć lub zgrubieć czy może jednak coś pogrubić a coś poszczupleć. A może jedynie utrzymać to co masz.

                                    Zastanowiłeś/ zastanowiłaś cię?

Wiesz już, czego chcesz? ja ci podpowiem jak to zrobić – ale pamiętaj każdy z nas jest inny, zaczynamy z różnych „pozycji”.

Generalne zasady:

-  chcesz „przytyć” nabrać ciała? ćwicz większymi ciężarami rób mniej powtórzeń więcej jedz. Najlepsze efekty daje siłownia.

                                    Uwaga – unikaj kreatyn itp.,  po zażywaniu tych suplementów będziesz miał szybkie efekty ale., jest już sporo badań o szkodliwości tych specyfików no i widziałem jak szybko traci się to co osiągnęliśmy zaprzestając ćwiczeń i jedzenia tych specyfików.  Jedzmy „normalnie” to co lubimy oczywiście ograniczając tłuszcze czy cukry ale i bez przesady one nam są też niezbędne do życia.

Chcesz schudnąć?, jak to teraz fajnie mówią, szczególnie do pań „wylaszczyć się”?; ćwicz mniejszymi ciężarami, więcej powtórzeń. Mamy tu sporo do wyboru; bieganie, rower, długie czasowo (co najmniej 0.5 godziny) spacery, taniec, aerobik, itp. Paradoksalnie, tu cukier jest nam niezbędny, pamiętasz z chemii? „tłuszcze spalają się w ogniu węglowodanów”. Organizm to takie ustrojstwo które najpierw spala cukry następnie tłuszcze (przypominam, że niezbędne są cukry) i na koniec białka ale do tego nie powinniśmy doprowadzać. Oczywiście wszystko piszę w dużym uproszczeniu gdyby ktoś chciał temat bardziej poznać mogę napisać co nieco więcej. Najlepiej przy odchudzaniu, kiedy wysiłek jest „długotrwały”, przez pierwsze ..dziesiąt minut spalasz węglowodany a dopiero potem tłuszczyk.

Gdzie ćwiczyć? Wszędzie z tym, że ja zachęcam do „pleneru”, tam gdzie jest naturalne powietrze i światło, szczególnie tym, którzy spędzają w pracy czas przy przysłowiowym biurku. Co ćwiczyć? To co lubimy, jak ćwiczyć? Spróbuję napisać kilka zdań na ten temat.

Rozgrzewka? I tak i nie. Badania nie potwierdzają, że ma bezpośredni wpływ na wynik. Jakiś czas temu otarłem się o system walki Krav Maga (system walki opracowany dla wojsk Izraela). Polega on z grubsza na wykorzystywaniu naturalnych odruchów człowieka. Trener powtarzał; „przecież przed walką nie powiesz przeciwnikowi poczekaj chwilkę ja się tylko rozgrzeję. Na przestrzeni tysiąc leci człowiek musiał uciekać przed wszelkiego rodzaju zagrożeniami, nagle bez chwili wahania. Kiedyś często słyszałem, „coś sobie naderwałem, zacząłem bez rozgrzewki”, czy aby na pewno? Jak mnie pamięć nie myli to najczęściej, ja jak i moi koledzy „naciągaliśmy” mięśnie właśnie, podczas rozgrzewki. Zwykle na początek robimy ćwiczenia rozciągające, uważam, że powinniśmy je wykonywać jako odrębne ćwiczenie (trening) ewentualnie pod koniec treningu. Biegasz?  Zacznij od truchtu i dopiero w trakcie lub nawet po biegu porozciągaj mięśnie, ścięgna. Możesz również poświecić cały jeden trening na rozciąganie i rolowanie mięśni. Rolowanie to coś co bardzo pomaga w „rozbijaniu” wszelkiego rodzaju zgrubień, przykurczów itp. Skuteczny jest również w przypadkach bóli stawów. Tego rodzaju bóle to w 90% ból napiętych mięśni i powięzi odpowiadających za ruch określonego stawu. Początek jest zwykle bardzo bolesny ale to jednoznacznie potwierdza, że mięśnie i powięzi nie są we wzorowym stanie. Przetrwaj ból zwykle wystarczy kilka, kilkanaście minut na porozbijanie zgrubień, z każdą następną minutą jest łatwiej. Warto na początek skorzystać z dobrego rehabilitanta, zapewniam warto im zaufać. Rozgrzewka to temat na który, jest wiele koncepcji, przekonań, badań itp. Mnie oczywiście uczono jak mantry, nie zaczynaj bez rozgrzewki! Sam podejmij decyzję, słuchaj własnego ciała one najlepiej Ci podpowie co masz robić. W następnym poście podam kilka ćwiczeń. 


wtorek, 28 marca 2017


Pierwsze kroki na nartach, kocham narty - krok następny

Dobrałeś ubiór, a narty?

„b) Niezmiernie istotne jest odpowiednie przygotowanie narty, naostrzenie i nasmarowanie. Opiszę to później. Na początek radzę skorzystać z dobrego serwisu. Potem można kupić ostrzałkę, smar i samemu smarować i podostrzać narty.”

Tak pisałem w poprzednim artykule.

Przeszukując strony internetowe znajdziecie wiele porad na ten temat, moje będą odnosić się do doświadczeń i przemyśleń.

1.  Przygotowanie narty do sezonu jest ważne,  

                Na dobrze przygotowanej narcie jeździ się łatwiej, to jest fakt. Słyszę czasem, że gdyby nie była taka śliska to by było łatwiej, bo by wolniej jechała. Uśmiecham się teraz pod nosem. Zapamiętaj, - nauka jazdy na nartach polega przede wszystkim na umiejętności skręcania, to właśnie skręcaniem regulujemy prędkość i kierunek jazdy. Na źle przygotowanej narcie skręca się naprawdę o wiele trudniej.

                Niestety dobry serwis to nie taki częsty przypadek. Najlepiej wykonywać go wtedy kiedy, serwisanci mają mało roboty. W sezonie robią to szybko a zatem i nie dokładnie. Moim skromnym zdaniem najlepiej szukać serwisów gdzie są maszyny obsługiwane komputerowo. Tam naprawdę trzeba być mało rozgarniętym żeby coś spaprać.

                Smarowanie narty,

Na gorąco -wykonuje się to specjalnym, żelazkiem ja kupiłem turystyczne za 25 zł a nie profesjonalne za 300zł. Ustawiam je na „wełna” (jedna kropka), jak ma dziurki do pary, można obłożyć je folią do pieczenia. Smary kupicie w specjalistycznych sklepach są tam zwykle dokładne opisy więc nie będzie trudno wybrać odpowiedni. 

 a) mocujemy nartę – najlepsze są profesjonalne  imadła ale niestety są drogie. Tu poradziłem sobie wykonując osobiście uchwyt z drewna.


To oczywiście ogólny rysunek jak będzie zainteresowanie mogę wykonać go dokładniej.

Nartę mocuję za pomocą sztywnej gumy do metalowego kółka. Styk narty z uchwytem obłożony jest miękką gumą, dzięki temu narta się nie ślizga. Na tak przygotowanym uchwycie mogę smarować i ostrzyć narty.

b)  czyścimy ślizg, są do tego specjalne płyny, mam taki i starcza mi na ooo długo. Można wykorzystać chusteczki do zbierania wosku z szyb samochodowych. Po sezonie moim skromnym zdaniem nawet nie trzeba ślizgu czyścić bo śnieg zrobił to za nas.

b)  rozgrzewamy na żelazku smar który skapuje na nartę i go rozsmarowujemy , nie za szybko i nie za wolno, żeby nie przegrzać ślizgu. Smaru nie za dużo bo i tak będziecie go zbierali. Odczekujemy aż całkiem wyschnie (stwardnieje), zeskrobujemy cykliną a następnie twardą szczotką jeszcze nartę szczotkujemy, robimy to wzdłuż narty. Smar powinien zostać jedynie w strukturze narty (w tych mikro rowkach, dołkach). Po sezonie smaru nie zeskrobujemy a pozostawiamy do następnego szaleństwa narciarskiego.
Cyklina to taki kawałek plastiku służący do zbierania nadmiaru smaru, tępi się i trzeba czasem ostrzyć

-Uwagi (przemyślenia):

- cyklina plastikowa, ostrzę ją kładąc jej krawędź na drobnym papierze ściernym, który leży na równym podłożu, aby zachować kąt prosty przykładam ją do równiutkiego klocka drewnianego i przesuwam po papierze razem - klocek z cykliną.



- szczotkowanie, robię to szczoteczką do rąk w której skróciłem włos do ok 0,5 cm dzięki czemu jest odpowiednio twarda.  

Na wyjazdach, narty smaruję codziennie na zimno. Najwygodniejsze są smary w płynach bo nie trzeba ich „zbierać” z narty.

Ostrzenie narty

Po raz pierwszy, po zakupie, najlepiej oddać narty do serwisu takiego gdzie mają kombajn sterowany komputerowo (jest taki np. w Białce Tatrzańskiej)


Zaczynamy od zamocowania narty na moim fajnym bo tanim uchwycie.

Czym ostrzę? Miałem różne ostrzałki i moje doświadczenia wskazują, że do „podniesienia” (kąt pomiędzy śniegiem a krawędzią narty)


 warto kupić prawidło (uchwyt) z odpowiednim kątem i pilnik, z tym, że – zastanów się - akurat kąt podniesienia robisz sporadycznie właściwie to dopiero przy plantowaniu ślizgu (o tym później) i może warto oddawać to do serwisu?  Niestety ostrzałką nie zrobisz tego dokładnie. Znacznie leprze są prawidła.  


I tu jest dużo dobrych i w przystępnej cenie ostrzałek. Możemy wybierać w dwóch zasadniczych rodzajach:

a) z jednym w zasadzie nie wymienialnym narzędziem tnącym (najczęściej z węglika spiekanego)

b) z wymiennymi narzędziami tnącymi i ta wersja jest w mojej ocenie lepszym wyborem. Niestety zwykle sprzedawane są jedynie z pilnikiem i to najgrubszej gradacji. Dlatego od razu radzę dokupić „średni” pilnik i diament (raczej „grubszy”).  Na wyjazdach podostrzam (jeśli jest taka konieczność) jedynie pilnikiem diamentowym.

Jakie kąty?  Przypominam, że ta strona jest dla amatorów, dla tych co jeżdżą  po trasach dla „wszystkich” i na nartach „uniwersalnych” .

Podniesienia 0,5 i 88 boczny to z pewnością najczęściej stosowane kąty w większości serwisów, tak mają ustawione maszyny. Takie są najbardziej uniwersalne, na każde warunki pogodowe. No może jedynie na lód, kąt podniesienia będzie lepszy „0” (90) tylko ilu z nas jeździ po lodzie? I jak często. Są tacy co mają na wyjazdach kilka par nart, każda z nich na inne warunki i dlatego też inaczej ostrzona,  i ok, tylko ilu ich jest?  Nie dawajcie się nabierać. Powstały   całe szkoły, czasem przypominają prace doktorskie na temat kątów ostrzenia. Warto je czytać ale po to, żeby mieć większą wiedzę, żeby muc świadomie podejmować decyzje. Często młodzi wiekiem narciarze myślą, że jak naostrzą narty jak zawodnik to ….. . ok, ok każdy ma do tego prawo ja jedynie uważam, że nie ma to większego sensu.

Kolejność jaką ja stosuję to

a) ostrzę nartę od spodu (kąt podniesienia) czyszczę często ręcznikami papierowymi ślizg, usuwam opiłki.

b) ostrzę kąt boczny ( z boku) również czyszczę często ręcznikami papierowymi ślizg, usuwam opiłki.

c) smaruję na gorąco.

d) zbieram nadmiar wosku najpierw cykliną potem szczotką

Wszystkie te czynności staram się  zaczynać od przedniej części narty, choć czasem ostrzę odwrotnie i nic strasznego się nie stało, jak to z wielką uwagą podają „naukowcy”.

Pozostają jeszcze wiązania, nie wolno smarować ich żadnymi smarami w aerozolach mogą „wypłukać” smar, który jest nałożony fabrycznie, jest on odpowiednio gęsty i odporny na wodę. Najlepiej przepłukać je jedynie chłodną wodą. Oryginalny smar  zwykle daje radę do końca żywotności narty. Gdybyśmy koniecznie chcieli smarować to tylko smarami typu „towot”

Pozostawiłem jeszcze na koniec plantowanie i regenerację ślizgu. O ile drobne ubytki możemy wykonać sami zalewając je kofiksem o tyle większe ubytki a przede wszystkim plantowanie (wyrównywanie ślizgu) należy pozostawić dla serwisu. Niestety często nawet nowe narty wymagają plantowania ślizgu, ręcznie tego nie zrobisz a jeśli to z pewnością nie będziesz zadowolony z rezultatów. Tylko odpowiednia maszyna i kamień, żadne ręczne narzędzia sobie z tym nie poradzą.

Uwagi

W przypadku kiedy będziesz ostrzył kąt podniesienia i pilnik zbiera ślizg a nie krawędź, przerwij pracę i oddaj narty do splantowania ślizgu, dalsza praca nie przyniesie rezultatu a i jest duża szansa, że źle naostrzysz narty.

Ostrzysz kąt boczny i zbierasz część „plastikową” narty, przerwij pracę i zbierz najpierw nadmiar plastiku, ja wykorzystuję do tego ostrzałkę i gruby pilnik (do tego najlepiej się nadaje). Ostrzałkę ustawiam na największy kąt tak, że zbiera jedynie plastik, co jakiś czas pilnik  czyszczę szczoteczką  do zębów. Oczywiście można kupić do tego specjalny pazur tylko znów są to spore koszty.   

Macie pytania? Chętnie na nie odpowiem. Do następnego …. .

niedziela, 19 marca 2017


Szczęście Ruch Zdrowie?

Składając z różnych okazji życzenia zwykle pierwsze wymieniamy zdrowie?  Czy na pewno tego chcemy? Oczywiście nikt nie chce chorować, tylko czy być zdrowym jest miarą szczęścia? Czy pieniądze są miarą szczęścia? Porobiło się tak na tym „teraźniejszym” świecie, że mimo tego co mówimy, myślimy, że miarą szczęścia są dobra materialne, nie potrafimy cieszyć się z drobnych przyjemności. Porównujemy się z innymi, zwykle z tymi którzy mają więcej (często jedynie tak nam się wydaje). Nie cieszy nas to, że mamy ale, że mamy więcej od innych; kolegi, sąsiada, rodziny, itp. Mówimy o zdrowiu ale jak jest, nie dbamy o nie. Dobrem, które jest ważniejsze od nas jest np. samochód. Systematyczne przeglądy, mycie, woskowanie itp. O sobie (zdrowiu) zaczynamy myśleć dopiero jak zachorujemy.

To co napisałem wcześniej, - co ma wspólnego ze (sportem) rekreacją? - I tu, niektórym natura dała więcej, ale, każdy bez względu na ilość posiadanego dobra materialnego może zażywać ruchu i czerpać z tego radość. Wielu wie o czy piszę, dla tych co nie wiedzą.

W trakcie wysiłku (ale tylko tego ulubionego) resetujemy się, odpoczywamy psychicznie, uwalniają się …. Bla bla bla (to znajdziecie gdzie indziej) jesteśmy szczęśliwi, a po ćwiczeniach, och! to dopiero frajda, a jeszcze jak nam się nie chciało zaczynać i dobrnęliśmy do końca. Zapewniam, że niewiele jest „rzeczy” które można z tym porównać. A możemy to przeżywać bardzo często.

Są niewielkie kraje, plemiona gdzie ludzie zwykle pracują do końca życia. Dzięki temu żyją znacznie dłużej, mniej chorują i są zwyczajnie szczęśliwsi a zwykle nie posiadają telewizorów, samochodów czy smartfonów.



Jak często ćwiczyć? Z punktu widzenia fizjologii 3-4 razy w tygodniu, choć można nawet i 7 z tym, że z umiarem! Na trening składa się wysiłek i odpoczynek który jest równie ważny.

Jeden raz w tygodniu? Z pewnością też przyniesie wiele radości (ale ćwicz tylko to co lubisz).

Nie lubisz żadnego sportu? To może spacery, można to połączyć ze zwiedzaniem, zbieraniem grzybów czy ziół i wiele innych. Praca w ogródku? zabawa z dzieckiem, wnukiem, zwierzakiem? Jeździsz do pracy? Może można dojść, dojechać rowerem? Jeśli za daleko może warto wysiąść dwa przystanki wcześniej?

Dojeżdżasz samochodem, to po kiego ….. . chcesz wjechać do pracy, przedszkola, szkoły najchętniej pod „biurko”! zostaw go trochę dalej, łatwiej będzie znaleźć miejsce do parkowania i przejdziesz się, rozruszasz stawy.

Nie masz czasu bo tyle obowiązków, to wymówka! Wystarczy jak wstaniesz 10 min wcześniej! Masz siedzący tryb pracy? Wstawaj co jakiś czas, podejdź zobacz co za oknem, zrób bodaj ze dwa przysiady, wyprostuj się napnij mięsnie. Powykrzywiaj twarz w uśmiechu. Może warto włączyć sobie „przypominacz” w telefonie? Zastanów się; robiąc co godzinę 10 przysiadów zrobisz ich przez 8 godzin co najmniej 80!

piątek, 17 lutego 2017

Pierwsze kroki na nartach - kocham narty




Masz już sprzęt? Jeśli nie w kolejności co najważniejsze:


  1. Buty – wygodne! Co to znaczy?

- nie za duże nie za małe, dokładnie takie jaką masz długość stopy, zwykle wielkość buta podawana jest w mm, tęgość czy wysokość podbicia zależy zwykle od producenta czy „rodzaju” buta. W bucie powinniśmy pochodzić. Niestety  z własnego doświadczenia wiem, że potrafi dokuczać nawet po kilku dniach jazdy. Możesz, go wtedy regulować klamrami i podniesieniem pięty, jeśli nie ma takiej opcji w bucie wystarczy podłożyć pod piętę „klin” korkowy lub inny ale nie za miękki. Jeśli masz dużo „luzu w skorupie buta dobrym rozwiązaniem jest podłożenie drugiej wkładki. Wkładki można podkładać aż pod „kapeć” (ten miękki but). Zrobiłeś wszystko i dalej dokucza, pozostaje odbarczenie, formowanie skorupy na gorąco.

Dobrze dopasowany to:

a)       Nie jest za duży i nie za mały

b)      Nie uciska w żadnym miejscu,

c)       Możesz poruszać palcami ale, pochylając się do przodu pięta powinna pozostać na miejscu

Twardość buta, WYGODNY, może być miękki, czy bardziej twardy ale Wygodny! Amatorskie buty zawsze muszą być wygodne bez względu na twardość. Tu nie podam jaka twardość.
W bucie powinno chodzić się jak najmniej nawet jak mają przełącznik, wkładki najbardziej „wybijają” się podczas chodzenia. Podeszwa również się niszczy i but nie jest właściwie spasowany z wiązaniami.
Nie kupuj butów w internecie! To nie prawda, a dlaczego nie? W tej chwili jest wiele sklepów gdzie możesz oddać czy wymienić towar bezpłatnie. Również w większości z nich masz wiele wskazówek z których możesz skorzystać. Pod ręką masz wiele sklepów i setki butów. Możesz również zadzwonić i dopytać.


     2.   Narty
zaczynasz przygodę nie daj się zmanipulować kupuj narty „łatwe” to znaczy miękkie, i nie za długie, skorzystaj z wypożyczalni masz wtedy możliwość sprawdzenia konkretnej narty. Najwięcej nart w wypożyczalni jest dla poczatkujących średnio zaawansowanych.

a) Firma nie jest tak istotna jak „dopasowanie” się z nartą

b) Niezmiernie istotne jest odpowiednie przygotowanie narty, naostrzenie i nasmarowanie. Opiszę to później. Na początek radzę skorzystać z dobrego serwisu. Potem można kupić ostrzałkę, smar i samemu smarować i podostrzać narty.  

c) Wiązania, na szczęście w tej chwili wypinają się w każdych płaszczyznach należy je tylko odpowiednio ustawić. Wielokrotnie spotkałem się z urazami spowodowanymi zbyt mocnym ustawieniem wiązań a nigdy ze zbyt słabym? W dobrych sklepach i serwisach zrobią Ci to dobrze i za darmo, zapytają o umiejętności (nie przesadzaj, w tej konkretnej sytuacji warto krytycznie się ocenić), wagę, wzrost, technikę jazdy. W przypadku pytań tylko o wzrost niech ci zapali się czerwone światełko.

  1. Ubiór – Wygodny!

a) Kurtka – ma Ci się podobać, tak, tak zobaczysz, że to też ważne, oddychalność w mojej ocenie nie jest tak bardzo istotna, oczywiście nie może to być „folia” niektóre firmy nie podają parametrów a całkiem fajnie się sprawdzają. Kupując Kurtkę tzw. Firmową będziesz pewniejszy, że podane parametry są prawdziwe. Parametry – zbyt „oddychająca” musi być lepiej docieplona bo w chłodniejsze dni będziesz marzł, lepiej oddaje wilgoć a z wilgocią ucieka ciepło. Dużo kieszeni to się bardzo przydaję, wywietrzniki pod pachami to też się sprawdza w cieplejsze dni.

b) Spodnie – wszystko to co kurtka z wyjątkiem dużej ilości kieszeni i; nie mogą zbyt łatwo przepuszczać wody, często nie tylko w Polsce trzeba siąść na mokre krzesełko no i jak przemokną jest bardzo nieprzyjemnie. Niektóre mają dodatkowe zabezpieczenie na tyłku myślę, że to atut.

c) Bielizna – mam ich dużo od tych „najlepszych” najdroższych, syntetycznych i z wełny merynos. Merynos - dla mnie nie ma lepszej bielizny, oprócz tego, że nie mam wokół siebie „plastiku” to jest ciepła, miła (jak bawełna) zawilgotnieje jest dalej ciepło, i dobrze oddaje wilgoć. Nie jest najtańsza ale warta każdej złotówki. Do momentu kiedy jej nie założyłem jeździłem w bieliźnie wiodących firm, za komplet zapłaciłem nawet ok 1200 zł! Dureń. Dół (getry), najlepsza jest długości 3/4 i długie skarpetki, nic się wtedy nie zawija i nie uwiera.

d) Druga warstwa – ja preferuję kamizelki, ogólnie z polaru, choć i tu mam sportowe sweterki z wełny merynos.
e) Skarpetki – tu nie mam zdania, wełniane niestety „ślizgają” się w bucie.
f)  Rękawice – dwie pary; ciepłe i cienkie które zmieszczą się w te ciepłe, niektóre firmy maja takie w swojej ofercie, ja kupuję oddzielnie i jestem bardzo zadowolony. Marzną Ci ręce, warto rozważyć jednopalczaste.

g) Kask  i gogle, górna krawędź gogli spasowana z dolną częścią kasku, tak żeby nie podwiewało. -Kask nauczyłem się w nim jeździć  jak kilka lat temu wypier…. się i moja buźka wyglądała jak bym stoczył walkę z Tysonem. Teraz nie wyobrażam sobie inaczej. Do niego mam cienką czapkę i kominiarkę też cienką, nie zajmują wiele miejsca w kieszeni, mam je zawsze przy sobie.
    Fajnie jak wszystko Ci się podoba, jak dobrze się w tym czujesz. Stać Cię kupuj znane "firmówki" nie stać? Fajne kolory. Nie bój się kolorów, lepiej widać na stoku i postrzegają Ciebie jako bardziej "otwartego" przyjaznego.