piątek, 17 lutego 2017


O odchudzaniu
Oj to trudna sprawa, i nie dlatego, że ciężko to zrobić. Wspominałem wcześniej, że niektórzy z nas mają łatwiej inni naprawdę muszą się sporo napracować. No i tu warto się zastanowić, czy warto? Spotykałem się z ludźmi którym aktywność ruchowa kojarzyła się z największą torturą. Najczęściej dlatego, że kiedyś ktoś (niestety często głupi nauczyciel WF) za wszelką cenę chciał z nas zrobić „olimpijczyka”. Nie zachęcał a wyśmiewał, „katował”. A rodzice?  nie słuchają, często realizują swoje ambicje kosztem dzieci. W wielu wypadkach odchudzanie jest też torturą, a to jest bez sensu, co z tego, że chudniecie jak tracicie radość, życia?
Pojawiło się wiele metod odchudzania najlepiej zacząć od właściwej diety, udać się do dobrego fachowca (dietetyka). To co czytacie w sieci często jest reklamą albo subiektywną oceną osoby której się „udało”, każdy z nas jest inny fizycznie i psychicznie.  Coś co było skuteczne dla innych nie musi być właściwe dla nas. Ogranicz ilość kalorii i spalaj nadmiar to „pewnik”.
Masz ki…. kilo nadwagi?  O czym powinieneś pamiętać:
1.  Cel! Po co to robisz? Nie rób tego dla kogoś a dla siebie, robiąc to dla innych będziesz miała/miał wymówkę, bo „zupa za słona” bo mnie zdenerwował itp.
2.    Dieta która Ci odpowiada, zadaj sobie pytania:
a)  czy jestem w stanie to jeść na dłuższą metę?
b)  czy to mi smakuje?
c)  czy nie zrujnuje mi portfel?
d)  czy nie będę chodził głodny?
Żadne z tych pytań nie powinno być twierdzące, inaczej będziesz się katował a przecież robisz to dla poprawy radości, życia.


3.  Zbilansowana dieta, nie zapominaj, że organizm potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania  wszystkich składników z tłuszczem i cukrem włącznie.



4. Dwie podstawowe prawidłowości:
   a) Ogranicz kalorie, odpowiednim doborem składników    w diecie  
   b) Więcej ruchu, spalasz to co zjadłeś i to co organizm  zmagazynował a robi to wtedy kiedy „dostaje” za     dużo i „za”, „lub” rzadko.
                     
            Następny wpis będzie dotyczył płaskiego brzuszka "nara"

Brak komentarzy: