Pierwsze
kroki na nartach, kocham narty - krok następny
Dobrałeś ubiór, a narty?
„b) Niezmiernie
istotne jest odpowiednie przygotowanie narty, naostrzenie i nasmarowanie. Opiszę to później. Na początek radzę
skorzystać z dobrego serwisu. Potem można kupić ostrzałkę, smar i samemu
smarować i podostrzać narty.”
Tak pisałem w poprzednim artykule.
Przeszukując strony
internetowe znajdziecie wiele porad na ten temat, moje będą odnosić się do
doświadczeń i przemyśleń.
1. Przygotowanie
narty do sezonu jest ważne,
Na
dobrze przygotowanej narcie jeździ się łatwiej, to jest fakt. Słyszę czasem, że
gdyby nie była taka śliska to by było łatwiej, bo by wolniej jechała. Uśmiecham
się teraz pod nosem. Zapamiętaj, - nauka
jazdy na nartach polega przede wszystkim na umiejętności skręcania, to właśnie
skręcaniem regulujemy prędkość i kierunek jazdy. Na źle przygotowanej narcie
skręca się naprawdę o wiele trudniej.
Niestety
dobry serwis to nie taki częsty przypadek. Najlepiej wykonywać go wtedy kiedy,
serwisanci mają mało roboty. W sezonie robią to szybko a zatem i nie dokładnie.
Moim skromnym zdaniem najlepiej szukać serwisów gdzie są maszyny obsługiwane
komputerowo. Tam naprawdę trzeba być mało rozgarniętym żeby coś spaprać.
Smarowanie narty,
Na gorąco -wykonuje się to specjalnym, żelazkiem ja kupiłem
turystyczne za 25 zł a nie profesjonalne za 300zł. Ustawiam je na „wełna” (jedna
kropka), jak ma dziurki do pary, można obłożyć je folią do pieczenia. Smary
kupicie w specjalistycznych sklepach są tam zwykle dokładne opisy więc nie
będzie trudno wybrać odpowiedni.
a) mocujemy nartę –
najlepsze są profesjonalne imadła ale
niestety są drogie. Tu poradziłem sobie wykonując osobiście uchwyt z drewna.
To oczywiście ogólny rysunek jak będzie zainteresowanie mogę
wykonać go dokładniej.
Nartę mocuję za pomocą sztywnej gumy do metalowego kółka.
Styk narty z uchwytem obłożony jest miękką gumą, dzięki temu narta się nie
ślizga. Na tak przygotowanym uchwycie mogę smarować i ostrzyć narty.
b) czyścimy ślizg, są
do tego specjalne płyny, mam taki i starcza mi na ooo długo. Można wykorzystać
chusteczki do zbierania wosku z szyb samochodowych. Po sezonie moim skromnym
zdaniem nawet nie trzeba ślizgu czyścić bo śnieg zrobił to za nas.
b) rozgrzewamy na
żelazku smar który skapuje na nartę i go rozsmarowujemy , nie za szybko i nie
za wolno, żeby nie przegrzać ślizgu. Smaru nie za dużo bo i tak będziecie go
zbierali. Odczekujemy aż całkiem wyschnie (stwardnieje), zeskrobujemy cykliną a
następnie twardą szczotką jeszcze nartę szczotkujemy, robimy to wzdłuż narty.
Smar powinien zostać jedynie w strukturze narty (w tych mikro rowkach,
dołkach). Po sezonie smaru nie zeskrobujemy a pozostawiamy do następnego
szaleństwa narciarskiego.
Cyklina to taki kawałek plastiku służący do zbierania nadmiaru smaru, tępi się i trzeba czasem ostrzyć
-Uwagi (przemyślenia):
- cyklina plastikowa, ostrzę ją kładąc jej krawędź na
drobnym papierze ściernym, który leży na równym podłożu, aby zachować kąt
prosty przykładam ją do równiutkiego klocka drewnianego i przesuwam po papierze
razem - klocek z cykliną.
- szczotkowanie,
robię to szczoteczką do rąk w której skróciłem włos do ok 0,5 cm dzięki czemu
jest odpowiednio twarda.
Na wyjazdach, narty smaruję codziennie na zimno.
Najwygodniejsze są smary w płynach bo nie trzeba ich „zbierać” z narty.
Ostrzenie narty
Po raz pierwszy, po zakupie, najlepiej
oddać narty do serwisu takiego gdzie mają kombajn sterowany komputerowo (jest
taki np. w Białce Tatrzańskiej)
Zaczynamy od zamocowania narty na
moim fajnym bo tanim uchwycie.
Czym ostrzę? Miałem różne
ostrzałki i moje doświadczenia wskazują, że do „podniesienia” (kąt pomiędzy
śniegiem a krawędzią narty)
warto kupić prawidło (uchwyt) z odpowiednim kątem
i pilnik, z tym, że – zastanów się - akurat kąt podniesienia robisz
sporadycznie właściwie to dopiero przy plantowaniu ślizgu (o tym później) i może
warto oddawać to do serwisu? Niestety
ostrzałką nie zrobisz tego dokładnie. Znacznie leprze są prawidła.
I tu jest dużo dobrych i w
przystępnej cenie ostrzałek. Możemy wybierać w dwóch zasadniczych rodzajach:
a) z jednym w zasadzie nie wymienialnym narzędziem tnącym (najczęściej
z węglika spiekanego)
b) z wymiennymi narzędziami tnącymi i ta wersja jest w mojej ocenie
lepszym wyborem. Niestety zwykle sprzedawane są jedynie z pilnikiem i to najgrubszej
gradacji. Dlatego od razu radzę dokupić „średni” pilnik i diament (raczej
„grubszy”). Na wyjazdach podostrzam
(jeśli jest taka konieczność) jedynie pilnikiem diamentowym.
Jakie kąty? Przypominam, że ta strona jest dla amatorów,
dla tych co jeżdżą po trasach dla „wszystkich”
i na nartach „uniwersalnych” .
Podniesienia 0,5 i 88
boczny to z pewnością najczęściej stosowane kąty w większości
serwisów, tak mają ustawione maszyny. Takie są najbardziej uniwersalne, na
każde warunki pogodowe. No może jedynie na lód, kąt podniesienia będzie lepszy
„0” (90) tylko ilu z nas jeździ po lodzie? I jak często. Są tacy co mają na
wyjazdach kilka par nart, każda z nich na inne warunki i dlatego też inaczej
ostrzona, i ok, tylko ilu ich jest? Nie dawajcie się nabierać. Powstały całe szkoły, czasem przypominają prace
doktorskie na temat kątów ostrzenia. Warto je czytać ale po to, żeby mieć
większą wiedzę, żeby muc świadomie podejmować decyzje. Często młodzi wiekiem
narciarze myślą, że jak naostrzą narty jak zawodnik to ….. . ok, ok każdy ma do
tego prawo ja jedynie uważam, że nie ma to większego sensu.
Kolejność jaką ja stosuję to
a) ostrzę nartę od spodu (kąt
podniesienia) czyszczę często ręcznikami papierowymi ślizg, usuwam opiłki.
b) ostrzę kąt boczny ( z boku)
również czyszczę często ręcznikami papierowymi ślizg, usuwam opiłki.
c) smaruję na gorąco.
d) zbieram nadmiar wosku najpierw
cykliną potem szczotką
Wszystkie te czynności staram się
zaczynać od przedniej części narty, choć czasem ostrzę odwrotnie i nic
strasznego się nie stało, jak to z wielką uwagą podają „naukowcy”.
Pozostają jeszcze wiązania, nie wolno smarować ich
żadnymi smarami w aerozolach mogą „wypłukać” smar, który jest nałożony
fabrycznie, jest on odpowiednio gęsty i odporny na wodę. Najlepiej przepłukać
je jedynie chłodną wodą. Oryginalny smar
zwykle daje radę do końca żywotności narty. Gdybyśmy koniecznie chcieli
smarować to tylko smarami typu „towot”
Pozostawiłem jeszcze na koniec
plantowanie i regenerację ślizgu. O ile drobne ubytki możemy wykonać sami
zalewając je kofiksem o tyle większe ubytki a przede wszystkim plantowanie
(wyrównywanie ślizgu) należy pozostawić dla serwisu. Niestety często nawet nowe
narty wymagają plantowania ślizgu, ręcznie tego nie zrobisz a jeśli to z
pewnością nie będziesz zadowolony z rezultatów. Tylko odpowiednia maszyna i
kamień, żadne ręczne narzędzia sobie z tym nie poradzą.
Uwagi
W przypadku kiedy będziesz ostrzył kąt podniesienia i pilnik zbiera
ślizg a nie krawędź, przerwij pracę i oddaj narty do splantowania ślizgu, dalsza
praca nie przyniesie rezultatu a i jest duża szansa, że źle naostrzysz narty.
Ostrzysz kąt boczny i zbierasz część „plastikową” narty, przerwij pracę
i zbierz najpierw nadmiar plastiku, ja wykorzystuję do tego ostrzałkę i gruby
pilnik (do tego najlepiej się nadaje). Ostrzałkę ustawiam na największy kąt tak,
że zbiera jedynie plastik, co jakiś czas pilnik
czyszczę szczoteczką do zębów.
Oczywiście można kupić do tego specjalny pazur tylko znów są to spore koszty.
Macie pytania? Chętnie na nie odpowiem. Do następnego …. .


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz